poniedziałek, 27 sierpnia 2018

    Jakby to było gdyby wtedy,10lat temu,nie napisała w mejlu "nie całuj mnie wirtualnie,pocałuj mnie naprawdę"...
   Przy następnym spotkaniu służbowym czuła jego wzrok na swoich ustach,a gdy wszyscy wyszli i zostali sami pocałował ją.Nie wirtualnie. Wiedziała że to koniec spokojnego życia,że teraz będzie musiał całować ją jak najczęsciej.
    Może byłaby szczęśliwsza bez niego? Może dotyk Marcina nie bolałby tak bardzo? Nie musiałaby wypijać butelki wina żeby zmusić się do małżeńskiego seksu?
   Tak ustalili. Bo dzieci,interesy,zobowiązania. Tak będzie lepiej. Nie było. A może bywało? W tych kradzionych chwilach,w hotelowych pokojach,w jego biurze.Chwilach nasyconych emocjami,adrenaliną,a nawet miłością.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz